Kiedy szykowalam sie do wyjscia, siedzial juz nad moim brulionem. Usiadla obok mnie.- Mamo! Ja juz nie moge! Nie mam sily... mamo, pomoz mi jakos... tego nie sposob... nie sposob wytrzymac! Ministrowa albo zona premiera. Zabraklo mi odwagi. Poszedlem do niej nastepnego dnia. Rozwinelam papier i otworzylam niewielkie pudeleczko. Zamknela znowu oczy i przez chwile sadzilam, ze jest zmeczona rozmowa.
|
|
|
|
Proponujemy pokoje 3 osobowy, 120 os.
Nocleg: basen kryty, salon masazu, od plaży 550m, obiady i śniadania, koc, tv, wanna z hydromasażem, wygodne łózko wodne, plac zabaw.
Leonarda Bartosińska - Myców 373725869
Tematyka: kolobrzeg świętouść campingi jastrzębia góra domki letniskowe nad jeziorem Jaczewek sprzedam pensjonat
Polecamy również:
Ośrodek wypoczynkowy Zimnik Ośrodek wczasowy Rąbka tel 945313712 Hotele Rańsk Agroturystyka Gdynia od plazy 1200m
|
|
<
|
Rozwinelam papier i otworzylam niewielkie pudeleczko. Stalismy przed moim domem. Przygladali mi sie uwaznie, jakby chcieli zobaczyc choc ulamek tego, co we mnie tkwi Marcin trzymal w reku siatke z dwoma karpiami, ktore kupilam przed chwila. Ryby poruszaly sie gwaltownie. Slyszalam, ze cos mowila, slyszalam oddalajace siej kroki. Ty chyba za wczesnie wstales! - martwila sie matka.
niezarejestrowana strona 906 brak hosta sprawdz strone system wymiany linkowPoczul widac chlod bo szczelniej otulil sie szlafrokiem i dlonie zanurzyl w rekawy. Poniewaz siedzial w pewnej odleglosci od biurka, krag lampy tylko glowe jego wylanial z cienia; stozkowate sklepienie lysej czaszki, twarz drobna i pomarszczona o waskich, zwiedlych wargach i z nosem, ktorego ostry zarys nadawal policzkom wyraz ptasiej drapieznosci. Spod polprzymknietych powiek zaledwie widac bylo zrenice: nikle, wyblakle pasemko, nieruchome, uwiezione, zdawalo sie, w skorupie woskowej. „To jest moj ojciec?” - pomyslal nagle Seweryn i ogarnelo go zdumienie, jakby po raz pierwszy odkryl nie znana dotad prawde. Coz go wlasciwie z tym smiesznym, zniedoleznialym czlowiekiem laczylo? Mlodosc, ktora w sobie czul, nie miala nic wspolnego z tamta przywiedla staroscia i sama mysl o prawdopodobienstwie jakiegokolwiek powinowactwa wydala mu sie obrazajaca i wstretna. Mial wrazenie, ze gdyby przez dluzszy czas przypatrywal sie ojcu, powtarzajac sobie jednoczesnie, ze to jest wlasnie ojciec, uczulby wreszcie do samego siebie nienawisc. „Gdybym mial kiedy tak wygladac - myslal - wolalbym nie zyc. Coz bowiem moze wynagrodzic podobna wegetacje, czymze sie jest, gdy przestaje sie przyciagac ludzi, a w ich oczach zamiast zainteresowania znajduje sie obojetnosc? A jednak kiedys... - Seweryn zagryzl wargi. - Nie, nigdy!”
Wtem Gejzanowski podniosl glowe i jego oczy, z wysilkiem wyluskane z woskowego okrycia, spoczely na Sewerynie.
- Wiec chcesz jutro? - powiedzial. - Dobrze... Zajdz do mnie rano, dam ci pieniadze na droge.
Seweryn tak byl przygotowany na odmowe, ze szybka zgoda ojca oszolomila go.
|